Dobrze jest być tu znowu. Czuję się jakoś bezpieczniej. Czuję, że tylko będąc tu mam większą kontrole nad samą Sobą. Czuje lekki przypływ pozytywnej energii, zwłaszcza widząc wasze osiągnięcia. Gratuluje wam wszystkim i każdej z osobna!
Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam i tak rzadko komentowałam wasze blogi, bo czytałam je znacznie częściej. Obiecuję poprawę.
W Środę mam ostatnie dwa egzaminy w tym roku. Później dokończyć projekt marketingowy, dokończyć prawo i witaj słodka wolności.
Zagubiłam się w tym wszystkim, wiecie? Gdy doszłam do wagi 61, poczułam się świetnie i zachłysnęłam się tym wszystkim. Ale to nie było dobre. Doszłam do tej wagi dosłownie głodząc się. Zagładzając organizm przez tydzień, pojąc go tylko alkoholem i karmiąc okazyjnie jakimś jabłkiem. Później znowu ludzie "życzliwi" namieszali mi w życiu. Stres, nerwy, "sercowe" problemy, wariacje hormonalne. Odwiedziłam kilkakrotnie szpital. Krew mi się rozrzedziła i z małej ranki ciekła jak wściekła; raz zemdlałam, straciłam miesiączkę. Znów mnie dopadła ostra bulimia, nawet do czterech-pięciu razy dziennie. Żołądek odmawiał mi posłuszeństwa. Gdy pojechałam do Polski, to dopiero się zaczęło. Po powrocie na wadze pokazało się 66.7 kg i wtedy samą Siebie uderzyłam w twarz i powiedziałam Sobie dość. Chce żyć!
Od trzech dni zaczynam wracać do normy.
Jeśli do końca miesiąca się ogarnę i osiągnę 60 kg będzie dobrze. Zrozumiałam to, że nieważne jak długo będę szła do celu, ważne bym doszła. Czas i tak przeminie.
Dzisiaj zaliczyłam około tysiąca kalorii w zdrowym jedzeniu.
Trening Mel B na nogi - cóż za kobieta!
20 minut orbiterka.
Będę to codziennie powtarzać. Powoli, do celu.
Dziękuję wszystkim za wsparcie, a szczególnie dobrej duszyczce, Mokah. Widziałam Twoje osiągnięcia. Gratuluje z całego serca. I to dzięki Twojemu emailowi zdecydowałam się wrócić, choć nie miałam odwagi odpisać. Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Mówiłam Ci już, że jesteś wspaniała? <3
Pozdrawiam was kochane. Trzymajcie się zdrowo! ;*
Kokainovva x
Hej, fajnie ze jestes :) Napewno zdrowiej tez sie da ^^ :))
OdpowiedzUsuńDZiękuję Skarbie:) mam nadzieje, że Ty tez niebawem będziesz miala ten sam rozmiar i będziemy sobie pożyczały ubrania ;) trzymam cał;y czas kciuki za Twoją dietę, wierzę, że i Tobie się uda, cały czas jestem z Tobą :)))
OdpowiedzUsuńbuziaki !!!!
<3 <3 :D
UsuńDobrze jest wiedzieć, że ktos jeszcze we mnie wierzy! :)
Dziękuję za wsparcie ;*
Takie sytuacje zdarzają się większości kochana, ale nie przejmuj się :) Najważniejsze, że jesteś i że walczysz. Masz kawał silnej woli i wierzę szczerze, że Ci się uda osiągnąć obrany cel! :* Trzymaj się chudo, a ja trzymam za Ciebie kciuki, zawsze nawet gdy długo nie wchodzę na bloga to myślę o Tobie :* xoxo
OdpowiedzUsuńMel B. jest faktycznie niesamowita i jej treningi są dosyć szybkie pod względem tempa, ale wydają się tez skuteczne :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia :)
Fajnie, że wróciłaś. : )
OdpowiedzUsuńNajważniejsze jest, abyś nie straciła z oczu swojego celu.
Życzę powodzenia.
Jak miło że wróciłaś, czekałam za Tobą!
OdpowiedzUsuńPowoli dotrzesz do celu, na pewno Ci się uda!
Życzę dużo zdrówka, trzymaj się :)
aż się łezka w oku zakręciła :))
OdpowiedzUsuńHej :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że wróciłaś i w ogóle nie znikaj już. :)
Trochę przykra ta sytuacja, widać,że twój organizm naprawdę się zbuntował. Ale wiesz, musisz być silna, musisz mocno trzymać się celu i dasz radę, ja ci to mówię. :*
Buziaki :*
Ja napiszę tylko - trzymaj się zdrowo :)
OdpowiedzUsuńJa w dalszym ciągu trzymam za Ciebie kciuki :* i jestem z Tobą :D i wierzę, że dasz radę :*:*
OdpowiedzUsuńO tak, nie wazne jak długo nam to zajmie - ale dojdziemy tam! Osiągniemy to! I będziemy szczupłe, zdrowe laski :)
OdpowiedzUsuńWybacz, że nie wpadałam, ale miałam dużo nauki i nie byłam w stanie zajmować się blogiem.
Pozdrawiam, LLM :*
Skarbie odezwij sie
OdpowiedzUsuńmokah@onet.pl